Bajka terapeutyczna o strachu – wsparcie emocjonalne dla dziecka

Bajka terapeutyczna o strachu – wsparcie emocjonalne dla dziecka

Wieczorem, gdy świat cichnie, u wielu dzieci dopiero zaczyna się intensywne przeżywanie strachu – przed ciemnością, potworami, rozstaniem. Reakcją dorosłych bywa uspokajanie „nie ma się czego bać”, tłumaczenie logiczne albo bagatelizowanie. W dłuższej perspektywie dziecko uczy się wtedy, że emocji lepiej nie pokazywać, a lęk zamiast słabnąć, potrafi przerodzić się w bóle brzucha, koszmary czy wycofanie z kontaktów społecznych. Bajka terapeutyczna jest konkretnym narzędziem, które pomaga dziecku oswoić strach, nazwać to, co czuje i znaleźć bezpieczny sposób radzenia sobie.

Czym jest bajka terapeutyczna o strachu?

Bajka terapeutyczna to opowieść, w której bohater mierzy się z podobnym lękiem, jaki przeżywa dziecko. Nie chodzi o moralizowanie ani wygłaszanie wykładu, tylko o pokazanie emocji „od środka” i bezpiecznego wyjścia z trudnej sytuacji.

W bajce terapeutycznej dotyczącej strachu zazwyczaj pojawiają się:

  • Bohater podobny do dziecka (wiekiem, doświadczeniami, wrażliwością).
  • Konkretny lęk – np. ciemności, rozstania, szkoły, odrzucenia przez rówieśników.
  • Stopniowa zmiana – bohater uczy się oswajać to, czego się boi, często z pomocą kogoś życzliwego.
  • Szczęśliwe, ale realistyczne zakończenie – strach nie znika magicznie, ale staje się „mniejszy” i bardziej zrozumiały.

Bajka nie ma „naprawić” dziecka. Ma dać mu język do opowiedzenia o strachu i doświadczenie, że o lęku można mówić bez wstydu.

Przy lęku u dzieci bajka sprawdza się, ponieważ odwołuje się do wyobraźni, symboli i metafor, a właśnie w ten sposób dzieci najłatwiej przetwarzają trudne przeżycia.

Jak dziecko przeżywa strach – co widać z zewnątrz?

Strach u dzieci rzadko wygląda tak samo jak u dorosłych. Często nie pada ani jedno słowo „boję się”, za to pojawiają się zachowania, które łatwo odebrać jako „humory” czy „niegrzeczność”.

U młodszych dzieci częściej pojawia się:

  • przyklejanie się do dorosłego, niechęć do rozstań;
  • „nagłe” bóle brzucha lub głowy przed przedszkolem/szkołą;
  • trudności z zasypianiem, koszmary, budzenie się w nocy;
  • lęk przed ciemnością, potworami, złodziejami, ogniem.

U starszych dzieci strach bywa bardziej „złożony”: przed oceną, kompromitacją, odrzuceniem. Może objawiać się unikaniem klasówek, wymyślaniem powodów, żeby nie iść do szkoły, „udawanym luzem” lub drażliwością.

Bajka terapeutyczna o strachu pozwala dziecku zobaczyć, że ktoś inny przeżywa podobnie. Zamiast mówić wprost „widzę, że boisz się szkoły”, można sięgnąć po historię, w której bohater zmaga się z takim samym lękiem – to często otwiera dziecko na rozmowę.

Jak stworzyć bajkę terapeutyczną o strachu – prosty schemat

1. Bohater podobny do dziecka

Najlepiej, gdy bohater ma zbliżony wiek do dziecka i choć kilka wspólnych cech: np. też nie lubi hałasu, też tęskni za domem, też ma młodsze rodzeństwo. Im więcej punktów wspólnych, tym łatwiej o identyfikację.

Nie musi to być dziecko – równie dobrze sprawdzi się mały smok, królik, lis czy robot. Zwierzęta i istoty fantastyczne dają dystans, który wielu dzieciom ułatwia mówienie o sobie.

2. Jasno nazwany strach

W bajce lęk powinien być konkretny: „bał się zasypiać w ciemności”, „bał się, że mama po niego nie wróci”, „bał się wychodzić do klasy”. Dzięki temu dziecko ma szansę rozpoznać własne uczucia w bohaterze.

Warto pokazać, jak strach „działa na ciało”: szybkie bicie serca, pocenie się rąk, ucisk w brzuchu. Dzieci często nie łączą dolegliwości fizycznych z emocjami – bajka pomaga im zrozumieć tę zależność.

3. Droga, a nie magiczne rozwiązanie

W dobrej bajce terapeutycznej bohater nie pozbywa się lęku jedną czarodziejską różdżką. Uczy się czegoś po drodze: oddychania, proszenia o pomoc, sprawdzania myśli („czy to na pewno prawda, że…?”), robienia małych kroków.

Warto pokazać również momenty potknięć – dzień, kiedy znów jest trudniej, kiedy strach wraca. Dziecko dzięki temu widzi, że cofnięcia się też są „normalne” i nie oznaczają porażki.

4. Zakończenie dające nadzieję

Zakończenie powinno być bezpieczne, ale nie cukierkowe. Lepsze jest zdanie „Strach wciąż czasem przychodził, ale był już mniejszy i znany” niż „Od tego dnia nigdy więcej się nie bał”.

Dziecko po takiej historii dostaje sygnał: nie chodzi o to, żeby się w ogóle nie bać, tylko o to, że ze strachem można żyć i sobie z nim radzić.

Gotowa bajka terapeutyczna o strachu – „Latarka Tosi”

Poniżej przykład prostej bajki, którą można przeczytać dziecku w wieku ok. 5–9 lat, a potem spokojnie o niej porozmawiać.

„Latarka Tosi”

Tosia była dziewczynką, która w ciągu dnia śmiała się głośno i biegała szybciej niż wiatr. Ale kiedy zapadał wieczór, śmiech cichł, a zamiast niego przychodziło jedno uczucie – strach.

Gdy mama gasiła światło w jej pokoju, cienie na ścianach robiły się jakieś większe, szafa wyglądała jak ogromny potwór, a zwykły szum kaloryfera brzmiał, jakby ktoś chodził po korytarzu. Serce Tosi biło wtedy tak szybko, że dziewczynka przykrywała się kołdrą aż po sam nos.

Pewnego wieczoru, kiedy mama jak zwykle powiedziała „Dobranoc” i zgasiła światło, strach znów przyszedł. Tosia poczuła ucisk w brzuchu i miała ochotę krzyknąć: „Mamo, zostań!”. Ale zamiast tego mocniej ścisnęła misia.

Nagle usłyszała cichutkie: – Hej.

Rozejrzała się, ale w pokoju nikogo nie było. – Tu – odezwał się znów ktoś. – W twojej szufladzie.

Tosia drżącą ręką wysunęła szufladę nocnej szafki. Leżała tam mała, żółta latarka, którą dostała kiedyś od dziadka. – Wreszcie mnie znalazłaś – powiedziała latarka. – Czekam, aż ktoś mnie włączy.

– Ale ja boję się ciemności – wyszeptała Tosia. – W ciemności wszystko jest straszne.

– W ciemności wiele rzeczy tylko wygląda strasznie – odpowiedziała latarka. – Chcesz spróbować zobaczyć, jak jest naprawdę?

Tosia wzięła latarkę do ręki. Serce wciąż biło szybko, ale wcisnęła przycisk. Wąski promień światła przeciął mrok i zatrzymał się na szafie.

– O, potwór! – pisnęła Tosia.

– Sprawdźmy – zaproponowała latarka. – Podejdźmy bliżej.

Krok po kroku dziewczynka podchodziła do szafy. Każdy krok był trudny, ale z każdą chwilą promień latarki oświetlał więcej szczegółów. Zamiast potwora Tosia zobaczyła… swoją kurtkę z kapturem i plecak wiszące na haczyku.

– To tylko moje rzeczy – odetchnęła. Serce biło trochę wolniej.

Potem latarka skierowała światło na duży cień w kącie pokoju. – A to? – spytała.

– Na pewno jakiś duch – jęknęła Tosia. Zbliżyła się, świecąc mocniej. Cień okazał się krzesłem, na którym leżała sterta ubrań. Tosia zachichotała cicho.

– Zobacz – powiedziała latarka. – Ciemność często powiększa rzeczy i dokłada im straszne miny. Kiedy włączasz światło – nawet takie malutkie jak ja – wiele strachów okazuje się tylko zwykłymi rzeczami.

– A kiedy ty zgaśniesz? – zapytała Tosia. – Znów będzie strasznie.

– Strach może wracać – przyznała latarka. – Ale za każdym razem, gdy świecisz na coś, co cię przeraża, uczysz się o tym więcej. Twój strach staje się coraz mniejszy, a ty coraz większa w środku.

Następnego wieczoru Tosia znów poczuła niepokój, kiedy mama zgasiła światło. Brzuch trochę się ścisnął, ale dziewczynka sięgnęła po szufladę. – Chodź – szepnęła do latarki. – Sprawdzimy, co tu jest naprawdę.

Tak mijały kolejne noce. Czasem Tosia wciąż się bała, czasem śmiała się z własnych wyobrażeń. Zdarzały się wieczory, kiedy zapominała wziąć latarkę – i wtedy ściskała mocniej misia i powoli oddychała, przypominając sobie, że już nieraz sprawdzała, co kryje się w ciemności.

Po jakimś czasie zauważyła, że potwory z jej pokoju jakby „skurczyły się”. Cienie były dalej cieniami, szafa szafą, a krzesło krzesłem. Strach wciąż czasem przychodził wieczorem, ale Tosia wiedziała już, że ma swoją małą latarkę odwagi – i że potrafi z nią zapalać światło nawet wtedy, gdy w środku trochę się trzęsie.

Jak rozmawiać z dzieckiem po bajce o strachu

Sama bajka to dopiero początek. Największa wartość pojawia się w rozmowie po lekturze, prowadzonej bez pośpiechu i oceniania.

Pytania, które otwierają rozmowę

Zamiast od razu „analizować” bajkę, można zacząć od prostych pytań, które pomagają dziecku przenieść historię na własne doświadczenia:

  • „Który moment tej bajki najbardziej zapamiętałeś/zapamiętałaś?”
  • „Co czuła Tosia, gdy zgasło światło?”
  • „Przypomina ci się jakaś twoja sytuacja podobna do Tosi?”
  • „Gdybyś ty miał/miała swoją latarkę odwagi, do czego by się przydała?”

Dobrze jest nazwać emocje wprost: „Wygląda na to, że Tosia bardzo się bała. Tobie też się tak czasem zdarza?”. Normalizuje to lęk i pokazuje, że nie jest czymś wstydliwym.

Czego unikać w rozmowie o strachu

Przy bajkach terapeutycznych łatwo wpaść w pułapkę „terapeutyzowania na siłę”. Kilka rzeczy zdecydowanie nie pomaga:

Po pierwsze, warto unikać zdań w stylu: „Nie przesadzaj”, „To nic takiego”, „Inne dzieci się nie boją”. Dla dziecka jego strach jest bardzo realny, nawet jeśli dorosłemu wydaje się „mały”.

Po drugie, nie ma potrzeby od razu szukać rozwiązań. Czasem wystarczy powiedzieć: „Rozumiem, że to dla ciebie trudne. Możemy o tym pogadać częściej”. Dziecko bardziej potrzebuje bycia wysłuchanym niż natychmiastowego „planu naprawczego”.

Po trzecie, nie trzeba pytać z uporem maniaka: „Czy teraz już się nie boisz?”. Strach często zmienia się stopniowo – może być tak, że dziecko dalej się boi, ale trochę mniej albo krócej. To też jest ważna poprawa.

Kiedy bajka o strachu to za mało – sygnały ostrzegawcze

Bajki terapeutyczne są świetnym wsparciem, ale nie zastępują profesjonalnej pomocy, gdy lęk zaczyna mocno ograniczać funkcjonowanie dziecka.

Warto rozważyć konsultację z psychologiem dziecięcym, jeśli przez co najmniej kilka tygodni pojawia się:

  • codzienny, silny lęk przed konkretną sytuacją (np. szkołą, przedszkolem, snem),
  • unikanie wielu aktywności, które wcześniej były neutralne lub lubiane,
  • częste bóle brzucha, głowy, nudności bez przyczyny medycznej,
  • wyraźne wycofanie społeczne, smutek, trudności z koncentracją.

W takiej sytuacji bajka terapeutyczna nadal ma sens – jako narzędzie towarzyszące. Może ułatwić dziecku opowiadanie o swoich emocjach na spotkaniu z terapeutą i pomóc w codziennej pracy nad oswajaniem lęku.

Dobrze dobrana historia o strachu potrafi stać się dla dziecka czymś więcej niż tylko „opowieścią na dobranoc”. Może być punktem odniesienia: „Pamiętasz, jak Tosia użyła swojej latarki odwagi? Zobacz, dziś trochę zrobiłeś/zrobiłaś tak samo”. To właśnie w takich małych, codziennych skojarzeniach bajka stopniowo zmienia sposób, w jaki dziecko myśli o własnym lęku – z czegoś groźnego w coś, co można zrozumieć i oswoić.